Mój pierwszy biustonosz
Miałam zdecydowanie za duży biust, żeby to był mój pierwszy biustonosz, ale do tego momentu nosiłam wyłącznie braletki. (Nie były to braletki, a skrócone topy, zazwyczaj z M&S, ponieważ w innych sklepach z bielizną było wtedy bardzo mało takich modeli)
Marka, która zdobiła moje piersi w tamtym czasie, to „Rosy” – pochodząca z Francji i założona w 1947 roku! Po prostu wyszukałam w Google i trafiłam na artykuł napisany w 2014 roku przez wspaniałą blogerkę Corę Harrington („The Lingerie Addict”) – niezwykłą lingeristkę i ekspertkę w dziedzinie biustu, biustonoszy i majtek. Link do tego artykułu znajdziesz tutaj, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o historii tej francuskiej bielizny.
W moich oczach ten biustonosz był niczym płótno, dzieło sztuki. Materiał w kolorze norek, miękki jedwab, z siateczkowymi wstawkami wzdłuż dekoltu miseczek, ozdobiony pięknym, delikatnym haftem kwiatowym w odcieniach różu, zieleni i kremu. Biustonosz był bez fiszbin i nawet po wielu latach pozostaje inspiracją dla części kolekcji biustonoszy bez fiszbin Tutti Rouge. Pamiętam, jak go przymierzałam i czułam się komfortowo, zachwycona, a nawet radosna! – Nie tylko piękno wykonania, ale sposób, w jaki działał, pozwalając moim piersiom czuć się podtrzymywanymi i „na swoim miejscu”. Ten moment prawdopodobnie ukształtował moje powołanie i to, jak piękna bielizna może sprawić, że kobieta poczuje się dobrze.
Nadal mam ten biustonosz – wisi w mojej sypialni, nadal podziwiam design i piękno „Rosy” – mojego pierwszego biustonosza. 😊
- Jessica P

